Kategorie: Wszystkie | KONTAKT | Moja Rit | Pamiętamy | Powitanie
RSS
środa, 27 sierpnia 2014

Istne czary się dzieją w naszym życiu :)  I to co się dzieję jest mega! I niech trwa!

 

Po kolei....

 

Pani Psa - bo to najważniejsza istota tego bloga - ma się wyśmienicie :) Mimo  7 lat na karku - w duszy cały czas małe pieso. 

 

PUK PUK! Po dawnych przeżyciach zostały tylko wpisy na blogu i mnóstwo przyjaciół, których zyskałyśy :* 

 

PUK PUK! Nic nie boli! Dziękuje!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Pani dzieciuszka :)

 

Rośnie jakby wcinała odżywek na porost mini dziewczynek ;p

 

Jest cudowną i kochaną przyjaciółką .....z Ritką ;D

 

 

 

 

 

 

Pani Pancia.....czyli ja w osobie własnej...tyko pomniejszonej ciut ;p

 

A czemu? A temu, ze osiągnełam szczyt szczytów.....doszło do tego, że nie miałąm siły wnosić Ritusi po schodach.....A jest to konieczne! Nie wolno Jej samodzielnie łazić....musiałam zadziałać! 

 

I sobie działam :) Od 6 marca......do dnia dzisiejszego.....sami zobaczcie :

 

 

 

 

 

 

Jeszcze drugie tyle do zgubienia :)

 

Ale mam cel i osiągnę go!

 

Dla Ritusi

 

Dla Dziecki

 

DLA SIEBIE

 

 

sobota, 23 listopada 2013

Dziś jest wyjątkowy dzień :-) Ritka ma swoje urodziny. Kochanie skończyło 7 latek! Charakterem nadal jak u szczeniaczka :-) Buziaki dla mojego skarba!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

środa, 04 września 2013

To wspaniały dzień! Razem z Ritką oglądamy nowe różnośći, które dostałysmy od koleżanek. W temacie Ritki rzecz jasna ;-)

 

Malutka Rituńcia zrobiona przez Asie :-****  https://www.facebook.com/NaszePasje?fref=ts

 

 

 

 

 

 

 

 

Oraz piękna torba, którą zrobiła dla mnie Ania :-D https://www.facebook.com/pages/Iasio-patchworkowe-i-szyde%C5%82kowe-cude%C5%84ka/171832522850701?fref=ts

 

 

 

 

 

 

 

Dziewczyny śłicznie Wam dziękuje! :-DDDD Nawet nie wiecie jak dużo radości mi dałyście :-****************

poniedziałek, 03 czerwca 2013

stety maj był bardzo kapryśny w tym roku. Dlatego trzeba korzystac z tych niewielu ciepłych dni. 

Urządziliśmy sobie spacerek do parku szczęśliwickiego :-) okazja się przytrafiła cudowna! Ritunia będzie pięknie ozdabiać tegoroczne kubeczki zlotowe ;-) Ona i nasza nowa kumpela Fionka :-) zostały obfocone, a ich zdjęcie pojawi się na kubeczkach na zlocie bulwek! ZLOT - właśnie! Zlot kochani będzie w tym roku 15 września - jak zawsze na fortach Bema. I będzie wyjątkowo! To już 15 spotkanie bulwomaniaków - nie można przegapić tego wydarzenia - Wasze bulwy Wam tego nie darują ;-)

 

 A wracając do spacerku :-) Ania, Ewa K , Ewa, Kuba, moja córeczka Zuzia i mężu - ORAZ nasze bulwiszony - Ritka, Fionka i Yoko :-) I było cudownie! 

30.06.2013.

Fotorelacja - żeby zobaczyć całe zdjęcie - kliknij na nie :-)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 Fionka

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Yoko 

 

 

 

 

Ritka i Fionka 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Fioneczka

 

 

 

 

Yokusia

 

 

 

 


 

 

 

 

 

 


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Zuza ;-DDDDD

 

 

 

 

 

 

Bardzo dziękuje Ani i Kubie za wspaniałe foteczki!

I wszystkim obecnym za cudowny spacerek!

 

 

 

 

środa, 29 maja 2013

Witajcie :-***

 

My mamy się cudownie.  Co prawda Ritka ma za sobą mały zabieg, ale to nic poważnego. Miała usuwaną z powieczki narośl - coś jak brodawka. Zabieg trwał 30 minut. Wszystko cudownie się goi :-) jak na psie! ;;;-D

 

A teraz będziemy się chwalić! Byłyśmy gościnnie w programie Pytanie na śniadanie na tvp 2 :-) Ritmusia, Dusia, Yoko, Dyzio i Julian - prezentowali swoje wdzięki podczas, gdy ich człowieki wychwaały ich zalety :-) 

 

Zobaczcie sami!

 

 

http://www.youtube.com/watch?v=MrKk4UATLI8

 

 

:-)

 

 

A teraz kilka nowych foteczek gwiazdy :-********

 

 

 

 

 

 

 

 

 


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 



 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

środa, 28 listopada 2012

Moje kochanie skończyło 6 latek :-)

Kochana moja - bądz zawsze zdrowym i szcześliwym pieskiem tak jak teraz. Wszyscy Cię kochamy bardzo :-*

 

Właśnie teraz chce podziękowć wszystkim, któzy przyczynili sie do tego, że Ritka jest z nami. Kochani z całeg serca dziękuje Wam za serce jakie mi okazaliście. Za wsparcie - materialne, duchowe....za każdą wypłąkaną łzę...za każde słowo pocieszenia.....za wszytko co mi daliście, a bez czego nie dałabym rady przetrwać tych trudnych chwil! Dziękuje, ze jeteście....bądzcie zawsze  i nie zmieniajcie się :-)

 

Całujemy Was bardzo mocno!

 

Buziaki 

Rit i Pańcia :-)

 

p.s. Ciociu Kasiu - Ritka dziękuje za piiiicha smaczki ;-)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

poniedziałek, 29 października 2012

Zima wzięła i zaskoczyła nas w tym roku wyjątkowo wcześnie! A my takie nieprzygotowane ;-) Trzeba było otworzyć szafe i pokombinować....i miałyśmy przy tym nieco zabawy ;-D Standard - mała Zu + Ritmusia = szał dzikich ciał ;-DDDD

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

poniedziałek, 06 sierpnia 2012

Tak sobie nucę :-) bo urlopik zbliża się wielkiiimiiiiii krokami! Już za kilka paluszków zapakujemy siebie i nasze bagaże i wyruszymy w drogę! A droga poprowadzi nas do Dębek :-) Do miłych Państwa, którzy chętnie przyjmują gości z czworonogami :-) http://www.szkolnictwo.pl/index.php?id=R09262 

Relacje z pobytu zdamy po powrocie....a może w trakcie też prześlemy kilka fotek. Oczywiście jak nam plan dnia pozwoli....bo w planach mamy .....leniuchowanie, spacery po piasku, wcinanie goferówwwwww ;-), leniuchowanie, leniuchowanie, mizianki :-D

A więc moi mili Pani piesa przesyła buziaki ;-*

 



piątek, 01 czerwca 2012

 

 

 

Ostatniego dnia maja odeszła Matylda. Dzielnie walczyła z chorobą. Jej Pańcie bardzo się starały, żeby się udało. Wszyscy wierzyli, że sunia wyjdzie z tego. 

Nie udało się. 

Matylda zasnęła

Jest w lepszym świecie - za tęczowym mostem - tam, gdzie odchodzą wszystkie nasze kochane mordeczki.....i czekają na nas.

Bądź szczęśliwa Matyldziu

 

 

 

piątek, 25 maja 2012

Niedawno minęły trzy lata od tego okropnego zdarzenia. Zdarzenia, które odbiło się trwale w naszym życiu - zmieniło nas. Nasze podejście do życia. Bardzo długo nie mogłam zrozumieć dlaczego to spotyka akurat nas? Moją Rit? Przecież to taki aniołek.....Nie wiem, czy powinnam tak myśleć, ae wydaję mi się, że rozumiem....

W życiu podobno jest tak, że los, stwórca zsyła na nas tylko tyle, ile jesteśmy w stanie wytrzymać.....Ja myśle, że tak miało być. Miałyśmy tego doświadczyć, przejść to razem, nabrać wiedzy i doświadczeń i pomagać.....

Gdy ten koszmar dotknął mnie pamiętam, że najbardziej potrzebowałam wsparcia - kogoś kto mnie zrozumie, powie co mam robić, jak działać.....ale też przytuli, pocieszy, wysłucha...

DLatego powstał ten blog - aby pokazać innym, że można wyjść z tej choroby i być szczęśliwym. Powstał, aby każdy kto potrzebuje wsparcia mógł je tu odnaleźć. 

Przez te dwa lata zdarzało mi się już niejednokrotnie siedzieć godzinami przy telefonie i słuchać.....słyszałąm wtedy ogromną niemoc, smutek, żal do świata.....Czasami wystarczyło dać się komuś wypłakać, pocieszyć, poprowadzić "za rękę" i powiedzieć co robić. Za każdym razem ogromnie mi pęka serce....pamiętam siebie klęczącą na podłodze w kuchni....pamietam Ritke przytomną, ale nieobecną - jakby nie było Ritki w Ritce....tylko te puste oczy....i trzesące sie z bólu ciałko.....tak strasznie ją kocham. WIem, że kazda z tych osob, szukajacychu mnie wsparcia, tez kocha swoje zwierzaki. I wiem jak bardzo cierpia, a ja razem z nimi. 

ALE! Jak ogromną radość czuję, gdy przychodzi dzień, ze los się odmienia - gdy w telefonie slysze szczescie :-) i radość. Wszystko minęło. Nie boli. Życie znowu jest normalne. 

Wtedy patrze na Rit i zdaje się, ze wtedy obie myslimy o tym samym :-) 

 

 

 


 

 

 

 

sobota, 14 kwietnia 2012


 

 

 

Ta część nieba nazywana jest Tęczowym Mostem. 

Kiedy odchodzi zwierzę, które było szczególnie bliskie komuś, kto pozostał po tej stronie, udaje się na Tęczowy Most. Są tam łąki i wzgórza, na których wszyscy nasi mali przyjaciele mogą bawić się i biegać razem. Mają tam dostatek jedzenia, wody i słońca; jest im ciepło i przytulnie. 
Wszystkie zwierzęta, które były chore i stare powracają w czasy młodości i zdrowia; te które były ranne lub okaleczone są znów całe i silne, takie, jakimi je pamiętamy marząc o czasach i dniach, które przeminęły. Zwierzęta są szczęśliwe i zadowolone, z jednym małym wyjątkiem: każde z nich tęskni do tej jedynej, wyjątkowej osoby, która pozostała po tamtej stronie.

Biegają i bawią się razem, lecz przychodzi taki dzień, gdy jedno z nich nagle zatrzymuje się i spogląda w dal. Jego lśniące oczy są skupione, jego spragnione ciało drży. Nagle opuszcza grupę, pędząc ponad zieloną trawą, a jego nogi poruszają się wciąż prędzej i prędzej.

To ty zostałeś dostrzeżony, a kiedy ty i twój najlepszy przyjaciel wreszcie się spotykacie, obejmujecie się w radosnym połączeniu, by nigdy już się nie rozłączyć. Deszcz szczęśliwych pocałunków pada na twoją twarz, twoje ręce znów pieszczą ukochany łeb; patrzysz znów w ufne oczy swego przyjaciela, który na tak długo opuścił twe życie, ale nigdy nie opuścił twego serca.

A potem przekraczacie Tęczowy Most - już razem...
"

 

Autor niezany

 

 

wtorek, 03 kwietnia 2012

.....nasza jest kolorowa! :-) i taj jest i będzie cmok :-*

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

środa, 28 marca 2012

Jak cudownie! Swieci słonko, pączki na drzewach dochodzą ;-) gdzie niegdzie pojawiaja sie świeże źdźbła trawy - ku wielkiej uciesze mojej piesy, która sobie lubi twarki kawalek chapsnąć czasami ;-D 

Powoli przywyczajamy sie do nowej wiosennej aury i coraz dluzsze spacerki urzadzmy - coby sie nie zachłysnac nadmiarem świezego powietrza. Wiadomo, ze po zimie ciałko zasiedziale to trzeba z umiarem sie rozruszac. 

 

A Ritka - jak to RItka kocha spacerki....kocha wariactwo na powietrzu, tarzanki w trawie i zabawy z innymi psakami....wiem, ze powinnam rozsadnie jej na to pozwalac....takie szalenstwo na maxa jest niewskazane....i przyznaje, ze mam dusze na ramieniu jak widze jej  zabawy z psami....wiem, ze takie zabawy moga sie zle skonczyc....serce mi eka jak musze ja zabrac sila.....zabronic zabawy..... STaram sie znależc zloty srodek....

 

Dzis spotkala kumpli swoich rozmiarow ;-) biegali sobie po trawniku....nie skakala do gory - tak jak podczas zabawy z wiekszymi psiakami - wlasnie te skoki sa dla niej najbardziej ryzykowne.... Tak sie wybiegala, ze po powrocie polknela miche wody i poszla spac. 

 

KOCHAM< KOCHAM<KOCHAM! 

 

 

 

 

 

 

p.s.  i po raz kolejny apel - nie dla psiakow z pseudohodowli! NIE - kupujac takiego psiaka nie wiemy nic o jego historii - nie wiemy na jakie choroby chorowali jego przodkowie....

Jesli juz koniecznie piesek bez "papierow" to ze schroniska! Jest tyle bidul, ktore czekaja , az je ktos pokocha! 

I PIES NIE JEST ZABAWKA - kupujac go pamietaj, ze zobowiazujesz sie kochac i dbac - a dobre i na złe! Nie tylko wtedy jak jest malutki, sliczny i zdrowy.....jak zachoruje tez! 

 

Sa tacy co pukali sie w glowe jak walczylam o Rit......dlaczego? BO za bardzo kocham???? BO bylam przy niej dzien i noc....karmilam i poilam, zmienialam jej pieluchy, masowalam w bolu......gdy bylo bardzo zle....gdy juz nie mogla sama sie ruszyc......dlaczego - boto nie mebel - to moja ukochana przyjaciolka - na dobre i na zle.

 

:-)

 

środa, 23 listopada 2011

Dokładnie 5 lat temu przyszla na świat moja mała kruszynka :-) Kuleczka kochana. Od tamtej pory 23 listopada jest dla mnie bardzo waznym dniem. Ciesze sie, ze w tym roku znow mozemy swietowac urodziny Ritmusi :-) I jest tak cudownie :-) Oczywiscie nie obylo sie bez piesowego tortu, i pieso smaczkow i miliona buziakow i przytulakow ;-) 

Dla mnie jest to rowniez taki dzien, gdy poleci łezka....taka jestem guuuupia ;-) i łątwo sie rozklejam. Przypomnialam sobie jak niecale dwa lata temu siedzialam na podlodze, gladzilam po glowie sparalizowana Ritke.....plakalam i zastanawialam sie "co dalej? " "czy bedzie jakies DALEJ?" "Dlaczego Ritusia????!!!!" Iprosilamo cud....i go dostalam:-) 

 

I kolejny raz dziekuje wszystkimmoim cudownym aniołkom za to, ze tyle nampomogly :-) dziekuje! 

 

A teraz wszyscy razem śpiewamy - STO LAT, STO LAT, NIECH  RITKA ŻYJENAM!!!! :-DDDD

czwartek, 10 listopada 2011

Życie idzie dalej do przodu. I tak sie ciesze, ze jestesmy razem. Wszyscy w komplecie. Tak wlasnie ma byc.

Wszystkie te wydarzenia sprawily, ze inaczej patrze na pewne sprawy - zauwazam, rzeczy, ktore wczesniej byly dla mnie niezauwazalne.

 

Takie małe Ritmusiowe rytualy - kiedys jakos nie zwracalam na nie uwagi.....teraz znam je wszystkie :-) Ritka jest z nami juz prawie 5 lat. TO kawal czasu......i znam ja całą doskonale.

Na przyklad - po posilku Ritka zawsze wpada do pokoju i tarza sie po dywanie - zawsze w tym samym miejscu :-) 

Po piciu - koniecznie musi mnie polizac po dłoni.....dziwne??? TO niektorych na pewno....ale dla mnie to stalo sie norma - grzecznie wystawiam reke i daje sie liznac....no taki ma kaprys i niech go ma :-)

Ritusia nie polozy sie do łózka dopoki ja sie nie poloze. Gdy pracuje do pozna w nocy - Ona spi na kanapie w pokoju. Kladzie sie do sypialni razem ze mna......i nastepuja rytualne myscie panciow ;-D Wszyscy przed snem mamy obowiązkowo wylizane stopy :-) Ot taki stopny fetysz ma moja piesa ;-) Gdy juz skonczy nas czyscic - robi kilka obrotow - koniecznie w prawa strone-i kladzie sie pod koldra, wtulona w moj brzuch :-) I to jest najcudowniejsze! Najlepsza psia poduszeczka - grzeje jak nic innego......a jak cudnie chrapie! :-) 

Gorzej, gdy Pani piesa ma jakies senki - i sni jej sie , ze biega.....wtedy Ona biega cala przez sen ;-) 

 

Teraz, gdy ja pisze tego posta - Rit lezy obok na kanapie - z głową na moich nogach.....przeciez to normalne, ze trzeba Panci pomoc w pisaniu :-D

 

:-*

poniedziałek, 25 lipca 2011
Mam nowy numer telefonu


53-53-53-468  PLAY


....do tego, aby działać każdego dnia. 

Uwielbiam jej piesowy pysiek. Kazda jej faldkę....kazdą plamkę....jej zapach.... A wiecie, że buldożek pachnie inaczej w zależności od pory dnia? :-) Poważnie! Najpiekniej pachnie śpiący buldożek .... to jest taki słodki.....spokojny zapach....uwielbiam wtulić sie w jej mieciutkie futerko.

A teraz troszke rzeczywistosci....
Bylyśmy na tomografii. Zuzia byla z nami - nie chciala puscic Niani samej (Niania to Ritmulka ) - jakby przeczuwala, ze to nie bedzie zwykly spacer, czy wyjscie na siku.
Kiedy doktor podal Ritce zastrzyk ze znieczuleniem....mala siedziala przy niej i delikatnie glaskala. Dwuletnie dziewcko rozumie, ze piesek jest chory i trzeba  o niego dbac. Trzeba byc delikatna i czula....łezki pojawily sie, gdy Lekarz zabieral Ritulke na badanie. Zuza okropnie sie zdenerwowala i zaczepa plakac. Nie chciala puscic Ritki....serce mi pekalo. Jak ona jest do Rit przywiazana....plakala tak bardzo, ze Pan doktor pozwolil Zuzi odprowadzic Nianie na badanie. Poprosil Zuzie, aby zaczekala przed sala....wytlumaczyl, ze nie wolno wejsc do srodka....siedziala ponad 30 minut i czekala na Nianie.....
Co to byla za radosc, gdy Ritulka juz po badaniu zaczela sie wybudzac z narkozy! :-) Buziaki, usciski, glaskanko! :-) 
Wyniki dostalam od razu. Nie mam skanera, wiec przepisze :


"Przepuklina zmineralizowanego jądra miazdzystego c7-th1 masa polozona na dlugosci 12mm centralnie zajmuje 4mm wysokosci kanalu rdzeniowego.
Nieznaczne uwypuklenie w kierunku kanalu kregowego ok. 2mm zmienionego jądra miazdzystego c3-4.
Zmiany zwyrodnieniowe kregów c4,5,6. Zwezenie szpar miedzykregowych c4,5,6 (po fenestracji)."

Jestem po konsultacji z Doktorem Sterna. Mala ma zalozony gorset na 14 dni.
Ogolnie nie jest zle. Cofnelam sie wczesniej - do poczatkow choroby - i nie ma zadnych nowych zmian  - zwapnien - a to WIELKI SUKCES! Istniala obawa, ze jadra beda wapnialy w kolejnych odcinkach. Na szczescie tak sie nie dzieje.

Po kolei - zmineralizowane jadro w odcinku c7-th1 miala juz po pierwszej tomografii - wtedy nie stanowilo ono zagrozenia. Teraz niestety sie wysunelo - ale 4 mm - podobno malo - i prawdopodobnie uda sie bez operacji to naprawic.


Jadro c3-4 - to nieszczesne od ktorego sie zaczelo - to ono w zeszlym roku spowodowalo paraliz.....samoczynnie uleglo defragmentacji....podobno teraz nie stanowi zagrozenia.

zwyrodnienie w odcinku c4,5,6 - tu Ritka miala operacje - fenesrtacje - czyli usuniecie jadra miazdzystego - kanal w tym miejscu ulegl zwezeniu - to normalne po takiej operacji.

Podsumowujac - choroba - zwapnienia - nie postepuja :-D 
Troszke Ritka zaniemogla - ale damy rade ! 

To wszystko co napisalam powyzej - to informacje, ktore udalo mi sie wylapac po konsultacji z lekarzem. Jesli cos pomylilam to nie celowo..... staram sie dokladnie sluchac, sama sporo czytam o chorobie. Najwazniejsze, ze nie ma nowych zwapnien.

Jak tylko Ritka dojdzie do siebie i zdejma jej gorset to biore sie na nia ;-)
Po pierwsze sietka! BO troszke za duzo Ritki w Ritce.....

Po drugie cwiczonka - znalazlam taka super klinike 

http://psychodnia.pl/#/hydroterapia

TO jest jedyne miejsce w Warszawie, gdzie maja taka specjalna kabine do hydroterapii. Podobno swietna sprawa! Poza tym chcialabym zapisac RItke na laseroterapie. ALe to jeszcze omowie z lekarzem. 

Szczerze mowiac kamien spadl mi z serca. Najbardziej sie balam, ze zobacze wynik tomo, a tam kolejne popsute kregi.....
Ritka daje mi taka sile do dzialania. Tak mnie motywuje....tak bardzo jej potrzebuje. Bardzo bym chciala, zeby byla zdrowa....zeby nigdy nie chorowala. Ale niestety....skoro jest tak , a nie inaczej - to trzeba to zaakceptowac....nie poddawac sie....wstac i dzialac! :-)

I taki mamy plan na najblizsze.....hmmmm....100lat! Byc zdrowe, silne....i kochac sie!


p.s. Renatko kochana ja chce Ci podziekowac z calego serca....wtedy ....tego wieczora, gdy Ritka miala bole....zadzwonilas do mnie....juz prawie sie rozsypalam....pociekly łzy....sily gdzies uciekly....znow poczulam ten bezsens....dziekuje CI za tego kopa w dupe za przeproszeniem! Dziekuje, ze masz w sobie ta sile do walki i potrafisz sie nia podzielic! TO dzieki TObie wtedy pozbieralam swoje kawalki z powrotem w calosc, wytarlam oczy i uwierzylam, ze sie uda!

:-*****************
wtorek, 19 lipca 2011
Wrocila....ale wiedzialam, ze moze wrocic....moze, ale nie musi...ale jednak wrocila - dyskopatia - diablica wstretna, ktora meczy moja przyjaciolke. 
Niby wiedzialam, niby bylam przygotowana....ale jak juz przyszla to powalila mnie na kolana....rozmieklam sie....a kto by nie wymiekl patrzac na cierpienie swojej kochanej istoty? Nawet najsilniejszy silacz wymieka....gdy ta cudowna , niewinna istota wije sie z bolu na ziemi....gdy patrzy tymi wielkimi ,brazawymi oczami....ból - przenika przez skore i ogarnia cale moje cialo....kazda komorka wije sie z bolu.....ale to nic - niech mnie boli....niech ja przestanie....prosze....
Ale trzeba sie wziac w garsc....nic nie da plakanie....nie pomoze Ritusi...trzeba dzialac. Tylko to moze jej pomoc. Jest silna....silniejsza niz poprzednio - mam wielkie jaja i zrobie co sia da, aby jej pomoc. "to nie wyrok, to nie smiertelna choroba" - tych slow lekarza sie trzymam.....to nie wyrok....trzeba tylko dzialac - zebrac wszystkie poklady sily i skierowac je na wlasciwe tory....i do przodu! Dopoki starczy mi sil - tak jak jej kiedys obuiecalam - na dobre i na złe....Ritmulku jestesmy razem na dobre i na złe....i bede o Ciebie walczyc......

pamietaj kochana bede walczyc!

Nie jestesmy same! Cala druzyna aniolow nam kibicuje! I to dodaje nam sil!

I o to Was prosze! - Kochane moje anioly - trzymajcie za nas mocno kciuki prosze - myslcie o nas.....przeslijcie Ritusi odrobine pozytywnej energii.

Jutro o 9 rano mamy tomografie - po tomo - mam zadzwonic do Doktora STerny (panie DOktorze - jest Pan cudownym czlowiekiem!) i bedziemy planowac dalsze czynnosci.....


Ale ja tak czuje pod skora, ze bedzie ok! Juz raz dokopalysmy tej diablicy....jak bedzie trzeba to skopiemy jej dupsko raz jeszcze! BO my sie kochamy! O! :-D
niedziela, 03 lipca 2011
czwartek, 30 czerwca 2011

Moje kochane słonka :-)








 
1 , 2 , 3
| < Grudzień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
O autorze
Zakładki:
KONTAKT